Nieistniejący warszawski Pawiak w okresie międzywojennym (fot. domena publiczna)

Była to jedna z ostatnich akcji warszawskiego Kedywu AK przed Powstaniem Warszawskim na terenie Warszawy. Celem akcji „Pawiak” było uwolnienie więźniów politycznych z III Oddziału nieistniejącego już dziś Pawiaka.

Sama inicjatywa uwolnienia więźniów wyszła od samych więźniów, którym udało się nawiązać kontakt z Kedywem Komendy Głównej AK.

Reklama


Plan akcji przewidywał  koncentrację kilku oddziałów w tym OS „Sawicz” na Cmentarzu Powązkowskim, w którym służyli żołnierze Zbigniew i Andrzej Horodyńscy. Dwaj bracia, którzy rok wcześniej przeżyli mord swojej rodziny, o którym zrobiłem film poniżej.

Zginęli akcji

Dwaj bracia Horodyńscy akcji nie przeżyli. W wyniku utracenia kontaktu z Pawiakiem dowódca akcji ppłk. Jan Mazurkiewicz ps. „Sęp” (późniejszy „Radosław”) nakazał odwołanie akcji. Wówczas nie wszyscy zdołali się wycofać z cmentarza, gdy pojawili się tam Niemcy. Otoczeni przez Niemców żołnierze OS „Sawicz” podjęli walkę z Niemcami w wyniku, której poległo sześciu żołnierzy i czterech zostało rannych. Wśród zabitych żołnierzy był Andrzej Horodyński. Ciężko ranny Zbigniew oraz trzech innych żołnierzy zostało schwytanych i zabranych przez Niemców na Pawiak. Zbigniewa i jego towarzyszy, Niemcy rzekomo zabili na Pawiaku 31 lipca 1944 r.  Ciało jego nigdy nie odnaleziono. Andrzeja został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim, ciało Zbigniewa nigdy nie zostało odnalezione.

W wyniku nieudanej akcji OS „Sawicz” tracąc wielu żołnierzy, stracił zdolność dyspozycyjną i w efekcie uległ rozsypce. Kilka dni później gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, OS „Sawicz” nie mógł wziąć w nim udziału. Pozostali żołnierze oddziału przeszli do innych ugrupowań i walczyli w Powstaniu w innych oddziałach.

Poniżej film opowiadający o mordzie rodziny Horodyńskich, który przeżyli Andrzej i Zbigniew.

Marek Wróblewski

COPYRIGHT © 2020 TerazHistoria.pl. Wszelkie Prawa zastrzeżone. Kopiowanie i powielanie tekstów, zdjęć lub filmów bez zgody autora zabronione!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *